Grzegorz Pilch, wiceprezes Vistuli, twierdzi, że w spółce ostatnio nic szczególnego się nie wydarzyło, co mogłoby mieć wpływ na decyzje inwestorów. Przyznaje jednak, że wzrosty mogą być związane ze zbliżającym się terminem rozliczenia zobowiązań wobec Fortis Bank Polska.
Przypomnijmy, że zgodnie z warunkami umowy z FBP, grupa odzieżowa powinna do końca marca spłacić około 250 mln zł kredytu. Zarząd Vistuli chce jednak porozumieć się z bankiem w sprawie rozłożenia spłaty tej kwoty na kilka lat. – Takie negocjacje mają to do siebie, że są prowadzone z reguły do ostatniej chwili – mówi Pilch. Nie chce zdradzić, na jakim etapie są rozmowy. Liczy na to, że dojdzie do porozumienia. Pytanie tylko, na jakich warunkach?
Kto stał za wczorajszymi transakcjami? Wojciech Kruk zapewnia, że nie kupuje teraz papierów Vistuli. Choć nie wyklucza, że będzie zwiększał swoje zaangażowanie w przyszłości. Na początku tego miesiąca poinformował o przekroczeniu przez jego rodzinę progu 10 proc. w kapitale grupy. Walorami nie handluje także ani sam Jerzy Mazgaj, szef rady nadzorczej Vistuli, ani kontrolowana przez niego Alma Market (ma 7,7 proc. akcji Vistuli).
Grzegorz Pilch, pytany o skutki kryzysu, przyznaje, że przedsiębiorstwo odczuwa zmniejszenie popytu. Sposobem na to są wprowadzane obniżki cen. – Klienci reagują elastycznie i przy niższych cenach kupują nasze produkty – mówi.
Nie chce jednak podawać szacunków finansowych za I kwartał tego roku, a tym bardziej za cały rok. – Nie zamierzamy przedstawiać planów przynajmniej do momentu uzyskania stabilnej sytuacji dotyczącej finansowania naszej działalności – tłumaczy Pilch.