Nawet o 9,5 proc. spadał wczoraj kurs akcji PKM Duda w reakcji na informację o tym, że Kredyt Bank zamknął 17 transakcji pochodnych i zażądał do 18 marca spłaty 27,6 mln zł. Na koniec sesji kurs Dudy zniżkował o 4,8 proc., do 0,6 zł. Inwestorów zapewne uspokoiła informacja, że „spółka kwestionuje prawidłowość zamknięcia transakcji (terminowych – red.) oraz wartość kwoty rozliczenia”, choć zarząd nie poinformował, jakie ma zastrzeżenia. Jak ustaliliśmy, Duda nie może czuć się bezpiecznie, nawet mimo planowanego postępowania naprawczego.
[srodtytul]Ochrony jeszcze nie ma[/srodtytul]
Zarząd Dudy 9 marca złożył w sądzie oświadczenie o wszczęciu postępowania naprawczego. Zgodnie z prawem, do czasu zakończenia postępowania (umorzenia wniosku przez sąd lub zawarcia układu z wierzycielami) zawieszone zostają spłata zobowiązań oraz naliczanie odsetek. Przeciwko dłużnikowi nie mogą być też wszczynane egzekucje.
Firma chroniona jest od momentu wszczęcia postępowania, za który uznaje się publikację oświadczenia na łamach „Monitora Sądowego i Gospodarczego”. Ogłoszenie nie może zostać opublikowane przed upływem 14 dni od złożenia wniosku. W przypadku Dudy termin ten upływa dopiero w poniedziałek. Co na to przedstawiciele spółki?
– Interpretacje prawników są naprawdę bardzo różne, a wynika to między innymi z faktu, że dotychczasowa praktyka postępowań naprawczych jest bardzo niewielka – mówią tylko. Na niekorzyść Dudy przemawia też fakt, że zobowiązania z tytułu transakcji terminowych nie mogą zostać objęte postępowaniem naprawczym.