Łącznie w ciągu trzech lat spółka zarządzająca siecią restauracji Sphinx może wyemitować ponad 6,96 mln akcji z prawem poboru. Teraz kapitał firmy dzieli się na blisko 9,3 mln walorów.
Nowe papiery będą sprzedawane po cenie nie niższej niż 9 zł. W propozycji zarządu podane były widełki 9–11 zł, ale akcjonariusze postanowili usunąć górne ograniczenie. Ustalenie ceny emisyjnej będzie wymagało zatwierdzenia przez radę nadzorczą. Wczoraj rynek wyceniał akcje Sfinksa na 8,9 zł, czyli na tym samym poziomie, co dzień wcześniej.
Ze sprzedaży wszystkich nowych papierów przedsiębiorstwo może pozyskać co najmniej 62,6 mln zł. Na razie nie wiadomo, czy dojdzie do jednej, czy kilku emisji akcji. Tomasz Morawski, prezes i wiodący akcjonariusza Sfinksa (ma 28,1 proc. walorów) nie chce też podawać terminu, kiedy dojdzie do oferty publicznej.
– Zbieramy teraz informacje dotyczące sytuacji finansowej przedsiębiorstwa. Potrzebujemy pieniędzy, ale musimy policzyć, jaka kwota będzie nam potrzebna. Chcemy, żeby do oferty publicznej doszło jak najszybciej – mówi Morawski. Prezes przyznaje, że równolegle prowadzone są również rozmowy z bankami, które domagają się spłaty łącznie około 90 mln zł.
Do 27 marca Morawski przy wsparciu grupy inwestorów ma odkupić od AmRestu 32,99 proc. akcji Sfinksa. Cały pakiet, który ma zostać przejęty za 30,5 mln zł, został wniesiony przez AmRest do spółki celowej SfP Holdings. Był to jeden z warunków umowy, od której zależy sfinalizowanie całej transakcji.