Opóźnienie wynika głównie z zawirowań na rynkach walutowych.
– Praktycznie cała produkcja książek dziecięcych rozliczana jest w kontraktach w walutach obcych, gdyż większość realizowana jest w Chinach. Znaczne osłabienie złotego sprawiło, że zarząd Wilgi musiał podjąć prace nad nowymi strategiami cenowymi – wyjaśnia Marcin Garliński, prezes Muzy. Dodaje, że udziały Wilgi zostaną wycenione dopiero, gdy ustabilizują się kursy walutowe, a transakcja dojdzie do skutku najwcześniej w drugiej połowie roku.
Garliński informuje, że pierwsze miesiące tego roku nie wskazują na pogorszenie sytuacji na rynku wydawniczym. – Dla Muzy początek roku jest lepszy, gdyż książki znikają z półek szybciej i w większych ilościach niż w analogicznym okresie 2008 r. – mówi. – Odczuwamy jednak wzrost kursu euro, gdyż około 40 proc. kosztów wytworzenia książki to koszty generowane w tej walucie (głównie koszty zakupu papieru – red.) – przyznaje.
A jaki będzie 2009 r. dla Muzy? – Nie publikujemy prognoz. Liczymy jednak na to, że ten rok będzie lepszy zarówno pod względem przychodów, jak i rentowności netto (w 2008 r. 46,8 mln zł i 7,3 proc. – red.) – mówi prezes. – Książka wciąż jest dobrem drugiej potrzeby. Gospodarstwa nie rezygnują z niej już jednak w pierwszej kolejności. Jeśli PKB nie zacznie drastycznie spadać i nie pojawi się duża fala bezrobotnych, to branża wydawnicza nie powinna mieć wielkich problemów – dodaje.