Resort skarbu podał, że PGF uzyskał zgodę na przeprowadzenie dodatkowego badania spółki. Poza tym wciąż prowadzone są negocjacje z dwoma innymi inwestorami: Farmacolem i Phoenix Pharmą.

Choć z niepotwierdzonych informacji wynika, że ta ostatnia firma wycofała się już z walki o białostockiego dystrybutora leków, to nie powinno to dziwić, bo niemiecki właściciel grupy Phoenix, rodzina Merckle, ma poważne problemy finansowe. Jednym ze sposobów ich rozwiązania jest sprzedaż aktywów związanych z dystrybucją farmaceutyków. W tej sytuacji polski oddział raczej nie będzie inwestował, tym bardziej że zakup Cefarmu Białystok niewiele mu daje. Phoenix Pharma w Polsce skupia się na hurcie, a tymczasem najcenniejszą częścią prywatyzowanej firmy jest sieć aptek, obejmująca (ograniczony jednak) obszar północno-wschodniej Polski.

PGF, który mocno rozwija swoją część detaliczną, z pewnością jest zainteresowany przejęciem sieci około 50 placówek, do tego na terenie, gdzie ma słabszą reprezentację. Problemem tej firmy jest jednak wysokie zadłużenie (na koniec 2008 r. zobowiązania długoterminowe wynosiły 570 mln zł) i zwiększające się w związku z tym koszty finansowe. Próby pozyskania pieniędzy przez spółkę zależną CEPD, która ma zająć się rozwojem części detalicznej, na razie się nie powiodły. Zabrakło inwestorów chętnych na jej akcje.

Analitycy są zgodni, że Farmacol, który już miał przyznaną przez resort skarbu wyłączność negocjacyjną, nadal jest najbardziej prawdopodobnym zwycięzcą przetargu na Cefarm Białystok. Jeżeli nie obecnego, to nowego, który ewentualnie rozpisze ministerstwo. Ostatnie rozmowy giełdowej spółki z MSP zakończyły się niepowodzeniem, bo twardo negocjowała cenę. W przypadku kolejnego przetargu prawdopodobnie będzie też nowa niższa wycena, choćby ze względu na trudną sytuację rynkową.