– Wolniejsze tempo to przede wszystkim efekt wciąż małego zaangażowania sieci handlowych w sprzedaż cydru – uważa Robert Ogór, prezes grupy Ambra. – Często nie potrafią zdecydować, czy umieścić go na półkach z winem czy z piwem, a także zmieniają jego lokalizację. A to w czasach, gdy konsument chce kupować szybko i wygodnie, nie sprzyja rozwojowi jego popularności – dodaje.
Według Ambry w ciągu pięciu lat, w wariancie optymistycznym, roczna sprzedaż cydru sięgnie w Polsce 80 mln litrów, co będzie odpowiadać 2 proc. rynku piwa. Dalszy szybki rozwój sprzedaży Cydru Lubelskiego jest priorytetem dla Ambry na rok obrotowy, który zaczął się 1 lipca. W poprzednim – ilościowo – poszła ona w górę o 201 proc. Przychody ze sprzedaży Cydru Lubelskiego zwiększyły się natomiast o prawie 250 proc., do 25,4 mln zł. Daje to marce niemal 50-proc. udział w rynku.
Ambra spodziewała się, że Cydr Lubelski zacznie zarabiać na siebie w aktualnym roku finansowym. Teraz oczekuje, że dojdzie do tego o rok później.
– Wejście dużego gracza na rynek w 2015 r., czyli Grupy Żywiec z marką Strongbow, sprawiło, że musieliśmy zwiększyć nakłady inwestycyjne – przyznaje prezes Ambry.
Robert Ogór zapewnia jednak, że nie obawia się konkurencji (wejścia na rynek cydru nie wyklucza CEDC, producent m.in. wódki Żubrówka). – Fala nowych marek może się przyczynić do zwiększenia sprzedaży i wzrostu popularności całej kategorii – uważa szef Ambry.