Rynki to ludzie, którzy każdego dnia podejmują miliony decyzji. Już chociażby z tego powodu nie możemy z absolutną pewnością przewidzieć, jak swego rodzaju zbiorowisko tworzące rynek zareaguje na poszczególne wydarzenia. Ale pocieszający jest z pewnością fakt, że w chaosie istnieje jednak pewien porządek. Znalezienie tego porządku, objawiające się w konsekwencji wejściem na rynek, jest jednym z głównych zadań dla spekulanta.
Techniczna
czy fundamentalna
Bez wątpienia trend jest dla gracza tym, czym dla człowieka jest pożywienie - na dłuższą metę nie można bez niego funkcjonować. Z tego też powodu inwestorzy tak wiele wysiłku wkładają w ustalenie, jakie tendencje panują lub będą panować na rynku w przyszłości. W oparciu o badania gracze podejmują decyzję na temat wejścia na rynek. Wychodzą bowiem z założenia, że rynki dyskontując przyszłość, wiele wydarzeń z odpowiednim wyprzedzeniem uwzględniają w cenach akcji. Nie oznacza to oczywiście całkowitej rezygnacji z dokonań analizy fundamentalnej. Najlepszym sposobem na właściwe otwarcie pozycji na rynku wydaje się połączenie metod analizy technicznej z wnioskami płynącymi z fundamentów.
Ironizując można powiedzieć więcej - analitycy fundamentalni przez większość czasu mają rację w niewłaściwym momencie. W praktyce oznacza to wejście na rynek zbyt wcześnie albo zbyt późno. Czy wobec tego, na przykład ogłoszenie niespodziewanie wysokiego wzrostu PKB oznacza, że należy czym prędzej kupować akcje? Otóż niekoniecznie. Znamy przypadki, w których rynek interpretuje, na przykład, bardzo dobre dane makroekonomiczne jako zapowiedź możliwego wzrostu stóp procentowych. W efekcie tego kursy akcji, przynajmniej czasem, gwałtownie spadają.