Czy oznacza to, że po wielomiesięcznej obronie rubla, która uszczupliła rosyjskie rezerwy walutowe o 36 proc., Bank Rosji odniósł sukces?
– Bez wątpienia, oczekiwania, że rubel zostanie zdewaluowany, zostały powstrzymane. Nikt już nie sądzi, że w niedługiej przyszłości kurs przebije 41 rubli – twierdzi Jewgienij Nadorszyn, starszy ekonomista w banku Trust Investment.
Spowodowany gwałtownym spadkiem cen ropy naftowej oraz pogłębiającym się kryzysem w Rosji odpływ kapitału z tego rynku wywarł potężną presję na kurs rubla. Bank Rosji wielokrotnie pozwalał na jednoprocentową dewaluację waluty, po czym usiłował bronić nowego kursu interweniując na rynku walutowym.
Polityka ta okazała się nie tylko droga, ale też nieskuteczna: od sierpnia do połowy stycznia rubel osłabił się wobec koszyka euro/dolar o około 21 proc. Wówczas Bank Rosji zdecydował się na dewaluację rubla o 10 proc., ustalając górną granicę wahań jego kursu na poziomie 41 rubli za koszyk. Zadeklarował też, że dopóki cena ropy gatunku Urals utrzyma się powyżej 30 USD, nie pozwoli na przebicie tego kursu. Aby sprostać temu zobowiązaniu, podniósł stopy procentowe.
Działania te przyniosły oczekiwane efekty. Jak ocenia mowskiewski MDM Bank, od połowy lutego Bank Rosji nie musiał sprzedawać dewiz na rynku walutowym. J. Nadorszyn ostrzega, że stabilizacja może się okazać krótkoterminowa. Inni eksperci wskazują, że za zahamowaniem deprecjacji rubla kryją się nie tyle działania rosyjskich władz, ile stabilizacja cen ropy. Jeśli surowiec znów zacznie tanieć, kurs rubla tąpnie. Według Eugene’a Belina z Citigroup, do końca roku rosyjska waluta może osłabić się do 47,5 rubla.