To dwa razy więcej, niż szacowano do tej pory. Jednak już wkrótce, wraz z wprowadzeniem przepisów ograniczających tajemnicę bankową, może rozpocząć się odpływ depozytów.
Według najnowszych szacunków Stowarzyszenia Szwajcarskich Bankierów, udział osób prywatnych nieposiadających obywatelstwa Konfederacji w aktywach jej banków, sięga już 36–42 proc. Jak podkreśla tygodnik „NZZ”, bank centralny zakładał dotychczas, że więcej pieniędzy deponują w Szwajcarii zagraniczne instytucje. Okazuje się tymczasem, że odpowiadają one za „jedynie” 14–20 proc. aktywów tamtejszych banków (0,75–1,05 bln CHF). A przecież za wielu inwestorami instytucjonalnymi (głównie funduszami inwestycyjnymi i emerytalnymi) również stoją konkretne osoby prywatne.
Taka struktura depozytów w normalnych warunkach cieszyłaby zapewne bankierów. Ale dziś oznacza ona, że w najbliższych miesiącach skarbce opuścić mogą sumy większe niż się spodziewano. Albowiem to właśnie osoby indywidualne mogą stracić chęć do powierzania Helwetom pieniędzy, gdy zlikwidowana zostanie pełna tajemnica bankowa. O tym, że jej ochrona zostanie zmniejszona, poinformował w piątek szwajcarski rząd.
Zapowiedział, że kraj zaakceptuje opracowane przez OECD przepisy regulujące ściganie przestępstw podatkowych. Oznacza to, że organy skarbowe innych krajów dostaną w uzasadnionych – jak twierdzą Szwajcarzy – przypadkach dostęp do danych podejrzanego klienta.
Władze twierdzą, że zdecydowały się złamać wiekową zasadę, by uniknąć wpisania na sporządzaną przez OECD listę krajów unikających współpracy. Szwajcarskie banki robią dobrą minę do złej gry i twierdzą, że nie spodziewają się masowego odpływu klientów.