Perspektywy amerykańskiej gospodarki są w tej chwili wielką niewiadomą. Podnoszą się pierwsze nieśmiałe głosy, że recesja może zbliżać się do dna. Dziś inwestorzy szukać będą jakichkolwiek potwierdzających to stwierdzeń w wieczornym komunikacie Fedu. Jednak jeśli członkowie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku uznają, że ożywienia wciąż na horyzoncie nie widać, mogą zdecydować o nasileniu działań prowadzących do zalania sektora finansowego dolarami.
Przedstawione wczoraj dane makroekonomiczne zdają się zostawiać Fedowi pewne pole manewru. Luty był pierwszym od czerwca miesiącem, w którym Amerykanie zaczęli w skali rocznej budować więcej domów niż miesiąc wcześniej – i to aż o 22 proc. Liczba nowych budów wzrosła do 583 tys., podczas gdy mediana prognoz zebranych przez agencję Bloomberg wynosiła 450 tys.
Niższy od oczekiwanego był z kolei wzrost cen produkcyjnych (0,1 proc. w stosunku do stycznia) – ale mimo wszystko był to wzrost, co w kontekście obaw Fedu o deflację powinno być interpretowane pozytywnie. Po wyłączeniu żywności i paliw ceny były wyższe o 0,2 proc. niż miesiąc wcześniej i aż o 4 proc. niż w lutym 2008 r.
W niedzielę prezes Fed Ben Bernanke stwierdził, że jeśli powiodą się działania władz zmierzające do ustabilizowania rynków finansowych, gospodarka może wyjść z recesji jeszcze w tym roku. Dziś inwestorzy szukać będą bardziej konkretnych prognoz w komunikacie o stanie gospodarki, dołączonym do decyzji o dalszych posunięciach polityki monetarnej.
[srodtytul]Wobec zerowej stopy[/srodtytul]