Prognozy WTO są gorsze, niż przedstawiane wcześniej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i ekonomistów bankowych. Dobrze to pokazuje, jak mocno obecny kryzys uderzył w światową gospodarkę. Załamanie handlu, który rósł nieprzerwanie od blisko 30 lat, często szybciej niż globalny PKB, było widoczne już w zeszłym roku. Wówczas wolumen wymiany zwiększył się o 2 proc., ale w samej drugiej połowie roku nastąpiła stagnacja.
– W wyniku załamania pracę tracą tysiące osób zatrudnionych w branżach związanych z handlem – ostrzegł Pascal Lamy, dyrektor generalny WTO. Wezwał on polityków, by nie pogarszali jeszcze sytuacji, wspomagając krajowe przedsiębiorstwa kosztem zagranicznych konkurentów. – Rozwiązania protekcjonistyczne zyskują ostatnio popularność. Zwiększa się przez to ryzyko, że zdławią one handel, który mógłby stać się motorem odrodzenia gospodarczego – ostrzegł Lamy.
Jak wynika z szacunków WTO, handel międzynarodowy w krajach rozwiniętych spadnie w tym roku o 10 proc., czyli mocniej, niż w rozwijających się, gdzie spadek wyniesie 2–3 proc. Jednak w wyniku regresu to kraje rozwijające się ucierpią mocniej, ponieważ ich gospodarki są w większym stopniu niż dojrzałe zależne od wpływów eksportowych. W Chinach spadek eksportu w styczniu i lutym przekraczał 26 proc.