W kiepskich nastrojach zakończyliśmy ubiegły tydzień na GPW. W drugiej połowie sesji WIG20 przełamał poziom 2300 pkt, a następnie długą, czarną świecą wyznaczył nowy dołek trwającej korekty 2280 pkt (intraday). Szerokiemu WIG zabrakło do dołka zaledwie 3 pkt. I choć wiele osób może tłumaczyć tę słabość wygaszaniem marcowej serii kontraktów na WIG20, to trzeba zauważyć, że przez cały dzień słabością raziły też mWIG40 i sWIG80. I to wszystko przy ponad 2 mld zł obrotu, z czego połowę wypracowały: PKN Orlen, PKO BP, PZU, Pekao, KGHM, AmRest i CD Projekt. Zniżkę trudno też przypisać danym makroekonomicznym czy zachowaniu zagranicy. WIG20 był w piątek najsłabszym indeksem na giełdowej mapie Starego Kontynentu. Pozostajemy po prostu relatywnie słabsi wobec zagranicy, co z jednej strony martwi, ale z drugiej wywołuje pokusę, by zachować się wbrew rynkowi i obstawić odbicie. Czy to się może opłacać?

Jeśli indeksy zagraniczne, jak S&P500, DAX i Nikkei225 będą kontynuować odbicie, to trudno sobie wyobrazić, by nasz rynek konsekwentnie zmierzał na południe wbrew globalnym nastrojom. Ciążą mu wprawdzie czynniki lokalne, jak słabość sektora bankowego spowodowana gołębim nastawieniem RPP czy kwestia reformy emerytalnej. Niemniej cykliczność i skala wyprzedania skłaniają jednak do większego optymizmu. Zwłaszcza że podzielają go analitycy. – Na ten moment mamy pozytywne sygnały ze strony sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych. Jego indeks spadł o ponad 40 pkt proc. w porównaniu z poziomami ze stycznia i znalazł się na jednym z trzech najniższych w historii. To gwarantuje odbicie w perspektywie ośmiu, dziewięciu tygodni – mówił we wtorkowym Parkiet TV Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao. Z kolei w piątkowym przeglądzie rynków Sobiesław Kozłowski, ekspert Raiffeisen Brokers, przekonywał, że na wykresach WIG-banki i WIG-energia widać potencjał do odbicia, a statystyki rynkowe przemawiają za ogólną poprawą nastrojów w II kwartale. Przydałoby się oczywiście, by optymizm analityków potwierdziły sygnały techniczne. WIG20 przełamał dołek korekty 2295 pkt, co teoretycznie stanowi impuls do zejścia na 2260 pkt lub nawet 2167 pkt. Najbliższe dni będą bardzo istotne. Dla poprawy układu kresek potrzebny jest nie tylko powrót nad 2300 pkt, ale także przerwanie sekwencji coraz niższych szczytów. Ostatni położony jest na wysokości 2380 pkt i jest to kluczowy, krótkoterminowy opór. Pozytywną wymowę ma to, że WIG mimo słabości wybronił dołek korekty. Daje to więc techniczną bazę do odbicia. Z kolei segmenty średnich i małych spółek pozostają relatywnie silniejsze od blue chips, a grupujące je indeksy mają jeszcze spory dystans do swoich lokalnych minimów.

[email protected]