Przedostatni tydzień marca na warszawskim rynku akcji upłynął pod znakiem korekty. WIG20, WIG i mWIG40 straciły po ponad 2 proc., a sWIG80 utrzymał się w okolicy zamknięcia sprzed dwóch tygodni. Warto zauważyć, że dolar nadal jest notowany poniżej 4 zł, a rentowność polskich obligacji dziesięcioletnich spadła do 3,567 proc., a więc najniższego poziomu od 12 stycznia.
Na rynkach zagranicznych też dominowały niedźwiedzie, co było dobrze widoczne zwłaszcza na Wall Street.
Jakie konsekwencje krótkoterminowe mogą mieć ostatnie zmiany na wykresach? WIG20 odbił się w minionym tygodniu od poziomu 2300 pkt i wykonał ruch powrotny o wielkości 100 pkt. W zasadzie nic nowego. Wszystkie wcześniejsze korekty trwającego trendu miały podobną, niegroźną skalę. Z technicznego punktu widzenia ważne jest to, że bykom udało się obronić 2200 pkt. Baza pod odbicie jest dobra, choć na wykresie zaczyna zarysowywać się ruch boczny, z którego wybicie nada kierunek dalszym zmianom.
Szeroki WIG ma techniczną sytuację analogiczną do wskaźnika blue chips. Wsparcie 58 000 pkt zostało obronione, a na wykresie rysuje się konsolidacja. Krzysztof Borowski, prof. SGH, zwracał uwagę w piątkowym programie „Prosto z parkietu", że na wykresach WIG20 i WIG mogą formować się formacje głowy z ramionami, które zwiastują spadki. Do realizacji takiego scenariusza potrzebne jest jednak wyrysowanie prawego ramienia i sforsowanie linii szyi.
Na wykresie mWIG40 też powstała formacja wierzchołkowa – podwójny szczyt. Oddzielający szczyty dołek – 4722 pkt, został obroniony, a więc na razie niedźwiedzi nie dostały sygnału do ataku. Najlepiej po minionym tygodniu wyglądają maluchy. Indeks sWIG80 stracił tylko 0,1 proc. i utrzymuje się blisko szczytu hossy 16 614 pkt. Fakt, że podczas słabości dużych i średnich spółek to małe przejmują rolę liderów, dobrze świadczy o potencjale polskiego rynku. Inwestorzy mają bowiem szeroki wachlarz firm do wyboru.