Na razie rynek ten został zdominowany przez domy maklerskie. Biznesem zainteresowały się jednak nie tylko największe podmioty, ale także mniejsi niezależni brokerzy. Dla tego typu pośredników to szansa na nowy biznes. Jednocześnie pośrednicy przyznają, że rynek agenta emisji to wciąż wielka niewiadoma i potencjalne korzyści z tej działalności też nie są takie oczywiste.

– Z jednej strony nowa funkcja agenta emisji, przy odpowiedniej skali i odpowiednim ułożeniu oraz wyważeniu czynników ryzyka, może się stać ciekawym strumieniem przychodów dla mniejszych i niezależnych domów maklerskich. Należy jednakże pamiętać, że z końcem czerwca domy maklerskie straciły możliwość otwierania nowych ewidencji obligacji. Dodatkowo ciężko obecnie ocenić, jak pod wpływem wprowadzanych zmian zachowa się rynek z punktu widzenia liczby emisji obligacji i certyfikatów. W naszej ocenie ich liczba będzie spadać, ale mogą to być większe emisje – mówi jeden z przedstawicieli branży maklerskiej. Obawy mają też inni brokerzy.

– W przypadku emisji, w których dom maklerski jest oferującym, emitenci niechętnie akceptować będą istotne podniesienie kosztu finansowania. Z kolei usługowe pełnienie funkcji agenta dla emisji zewnętrznych wymaga dużej dozy ostrożności. Dom maklerski powinien zweryfikować emitenta, proces sprzedaży, a także rodzaj i dobór inwestorów. W podejściu konserwatywnym część instytucji nie będzie chciała firmować emisji sprzedawanych klientom detalicznym przez podmioty o kiepskiej lub nieznanej wiarygodności kredytowej – mówi Radosław Krzyżak, dyrektor departamentu prawnego w Michael/Strom DM.

Pytań jest jednak więcej. Brokerzy przyznają, że problemem jest chociażby określenie zakresu obowiązków i odpowiedzialności agentów emisji. Z jednej bowiem strony mają oni m.in. za zadanie zbadać, czy firmy i wypuszczane przez nie papiery spełniają wymogi formalne, a następnie wystąpić z wnioskiem o dematerializację papierów do KDPW, z drugiej zaś pojawiają się kwestie związane z weryfikacją zdolności emisyjnej danej spółki. A to rodzi kolejne kłopoty. Brokerzy nie ukrywają, że istnieje problem nie tylko z określeniem obowiązków agentów emisji, ale także, co się z tym wiąże, z wyceną ich usług.

– Widzimy dużą rozpiętość oferowanych cen ze względu na inne patrzenie na ryzyko wynikające z niedookreślonego zakresu obowiązków agenta. Zdecydowanie dla ukształtowania się rynkowych cen wskazane byłyby jasne wytyczne Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące obowiązków agenta emisji. Obecnie na rynku obserwujemy stawki pomiędzy kilkoma a małymi kilkudziesięcioma tysiącami złotych od serii, w zależności od ryzyka emitenta oraz skomplikowania struktury transakcji – mówi przedstawiciel branży maklerskiej. PRT