Wszystko wskazuje na to, że czeka nas kolejny dzień mocnych spadków na rynkach, które zostały wywołane przez cła ogłoszone przez Donalda Trumpa. Wczoraj WIG20 stracił ponad 4 proc., a kolor czerwony rozlał się praktycznie po wszystkich rynkach. Dzisiaj na początku dnia na GPW również mieliśmy przewagę spadków, ale nie były one zbyt duże. W miarę upływu czasu sytuacja zaczyna się jednak pogarszać.
Panika na GPW. Co radzą analitycy?
Chwilę przed godz. 13.00 WIG20 tracił na wartości już 5 proc. i zszedł w okolice 2500 pkt. - Na wykresie WIG20 wypracowane zostały negatywne zmiany na poziomie sygnalnym, a nie wyłącznie ostrzegawczym. Indeks w dynamiczny sposób opuścił dołem budowaną w marcu konsolidację w przedziale 2700-2800 pkt., stanowiącą optymalną formę korekty impulsu wzrostowego. Struktura wczorajszej i przede wszystkim dzisiejszej świecy (na ten moment długi czarny korpus bez dolnego cienia) nie daje bykom aktualnie żadnych punktów zaczepienia, a skokowy wzrost zmienności towarzyszący zmianie obowiązującego obszaru wahań należy traktować jako zapowiedź rozwinięcia ruchu spadkowego. Aktualnie testowana jest EMA200, a nieco już tylko niżej jest linia zapoczątkowanego w listopadzie impulsu. Jeśli w najbliższych godzinach nie dojdzie do odreagowania choćby częściowo negującego wybicie, to już wypracowany krótkoterminowy sygnał sprzedaży zostanie dodatkowo wzmocniony – mówi Piotr Kaźmierkiewicz, analityk BM Pekao.
Indeks szerokiego rynku WIG spadał o około 4,7 proc. schodząc w okolice 90 tys. pkt, a przecież jeszcze nie tak dawno w napięciu czekaliśmy na to, aż zdobędzie ona psychologiczny poziom 100 tys. pkt (ostatecznie do tego nie doszło). Wszystko to dzieje się przy bardzo dużych obrotach, które już w południe przekroczyły 1 mld zł.
- Patrząc przez pryzmat krótkiego terminu trzeba pamiętać, że nasz rynek miał bardzo dobry I kwartał. Nie bardzo wierzę w to, żeby II kwartał mógł być równie udany. Nawet więc mając na uwadze to, że perspektywy przed polską gospodarką i spółkami są dobre, to jednak zakładam, że na rynku powinniśmy zobaczyć pewnego rodzaju uspokojenie po tym mocnym I kwartale. To uspokojenie niekoniecznie musi przyjąć formę jakiś głębokich spadków, bo też nie ma ku temu powodów. Z perspektywy krótkoterminowej ciężko jest jednak mówić, że obecne spadki są okazją. Z drugiej jednak strony, patrząc na poszczególne spółki, to uważam, że niektóre z nich są w bardzo dobrym momencie do tego, aby je kupować - mówił w czwartek w Parkiet TV Emil Łobodziński, doradca inwestycyjny BM PKO BP.