Porozumienie z ub.r. zakłada, że polski kapitał ma mieć ponad 50 proc. udziałów w projekcie. Jeszcze przed finalizacją rozmów słyszeliśmy, że PGE miało gwarantować wkład rzędu ok. 20 proc. – taki poziom finansowania jest w stanie pozyskać w formie zewnętrznego wsparcia. Właściciel ZE PAK ma zagwarantować finansowanie na poziomie ok. 25 proc. udziału w projekcie. Jednak to PGE chciała kontrolować tę spółkę, dlatego zwiększenie zaangażowania PGE jest prawdopodobne. Pozostałe 49 proc. całego projektu ma sfinansować strona koreańska. Będzie za to odpowiedzialny tamtejszy krajowy bank inwestycyjny.
Jak zapowiadał wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin, w marcu zostanie zawarta kolejna umowa, która będzie przewidywała powołanie międzyrządowego Komitetu Sterującego, mającego koordynować działania strony rządowej w sprawie tej inwestycji. Z kolei umowa międzyrządowa o współpracy w zakresie energetyki jądrowej ma być gotowa w połowie roku. Wówczas można spodziewać się też umowy między spółkami z Polski i Korei. Pod znakiem zapytania nadal są kwestie finansowe.
Finansowanie z emisji?
Zdaniem Michała Kozaka, analityka Trigon DM, horyzont realizacji tego projektu jest odległy zarówno dla spółek, jak i ich inwestorów. – Biorąc pod uwagę planowane inwestycje, w przypadku PGE łatwo wyobrazić sobie kolejne emisje akcji w kolejnych latach nawet w przypadku braku realizacji projektu atomowego – mówi Kozak. Jego zdaniem notowane na całym świecie opóźnienia tego typu projektów oraz przekraczanie budżetów sugerują zachowanie dużej ostrożności w ocenie atrakcyjności inwestycji w atom. – Dużo będzie jednak zależeć od strukturyzacji transakcji, konkretnych kwot i zabezpieczeń. Zakładamy, że środki na tego typu inwestycje mogą pochodzić z kolejnych emisji akcji – wskazuje Kozak.
Negocjacje z Koreańczykami idą do przodu i co kilka miesięcy jest zawierane nowe porozumienie, ale kwestia terminów budowy elektrowni pozostaje otwarta. Przed partnerami jeszcze czasochłonna droga do decyzji środowiskowych i lokalizacyjnych.