Brytyjski dziennik „Financial Times” ujawnił we wtorek, 15 września, nieznane dotąd informacje dotyczące skandalu z udziałem spółki Orlen Trading Switzerland (OTS), która została powołana w celu dywersyfikacji dostaw paliw po wybuchu wojny w Ukrainie i otrzymała linię kredytową w wysokości 600 mln dolarów. Zamiast sukcesu, wygenerowała potężne koszty, a nowy zarząd Orlenu na początku 2024 roku ujawnił niemal całkowity brak nadzoru nad spółką.
Czytaj więcej
Obu byłym członkom zarządu spółki zarzuca się wydatki na cele niezwiązane z pełnioną funkcją, prowadzenie nienależytej polityki cen sprzedaży paliw...
Z jachtu w Abu Zabi do restauracji w Caracas. Jak przepadło 230 mln dolarów Orlenu
Początki operacji sięgają końca listopada 2023 roku. W trakcie weekendu wyścigowego Formuły 1 w Abu Zabi doszło do spotkania na jachcie, na którym prezes OTS Samer A. (obywatel Polski libańskiego pochodzenia) zlecił zakup wenezuelskiej ropy Merey 16 zaledwie 25-letniemu traderowi z Hongkongu, Kam Ho „Alexowi” Tse, stojącemu na czele dubajskiej spółki Hannon International.
Jak ujawnia śledztwo, mechanizm tej transakcji był skrajnie nieodpowiedzialny. W ciągu zaledwie pięciu dni od podpisania umowy OTS przelał na konta dubajskiej firmy 230 mln dolarów, nie żądając w zamian żadnych gwarancji ani zabezpieczeń. Wenezuela, odcięta od zachodniego systemu bankowego, domagała się zapłaty w stablecoinie Tether (USDT). Kontrakt OTS o tym nie wspominał, ale młody trader natychmiast zaczął wymieniać polskie miliony na cyfrowe tokeny.
Do transferów i zamiany walut zaangażowano m.in. 46-letniego Włocha, który wcześniej zarządzał londyńską restauracją i organizował wizy do Rosji. Przez inną ze spółek w Dubaju „wyparowało” 50 milionów dolarów. Portfele z kryptowalutami miały być fizycznie przekazywane na nośnikach pamięci w wenezuelskich lokalach gastronomicznych.
Złagodzenie przez USA sankcji na reżim Maduro miało być dla tradera okazją na zysk, jednak ropa nigdy nie dotarła do zamawiającego. Całkowite straty polskiego giganta wyceniono na około 424 mln dolarów (ok. 1,6 mld zł). Na tę kwotę złożyły się przepadłe zaliczki oraz astronomiczne 72 mln dolarów wyrzucone na koszty logistyczne – w tym wielomilionowe opłaty za tygodnie bezczynnego postoju wyczarterowanych, pustych tankowców.
Czytaj więcej
Wpłacono 1,6 mld zł zaliczek bez zastosowania zabezpieczeń podmiotom, z którymi giełdowy koncern nigdy wcześniej nie współpracował.
Kryptowalutowe operacje Orlenu w Wenezueli. Większość zamówionej ropy nigdy nie dotarła do Polski
Gdy trzy wyczarterowane przez Orlen supertankowce – Olympic Trophy, Hili oraz FPMC C Melody – czekały bezczynnie u wybrzeży Wenezueli, szef firmy Hannon, Alex Tse, przyleciał w styczniu 2024 roku do stolicy kraju. Poruszając się opancerzonymi autami w eskorcie uzbrojonych ochroniarzy, przekazywał cyfrowe aktywa miejscowym pośrednikom. Łącznie lokalnym brokerom wręczono pendrive'y z kryptowalutami o wartości ponad 132 mln dolarów – ustalił „Financial Times”.
Tymczasem były szef OTS otrzymał od wenezuelskiego urzędnika zdjęcie oficjalnego harmonogramu portu José. Widniały na nim statki Orlenu z przypisanym tonażem po 1,9 mln baryłek ropy Merey 16, jednak terminy załadunku oznaczono jako bezterminowe („TBN”). Konkretne daty nigdy nie padły, a kontakt z brokerami urwał się po przejęciu przez nich cyfrowych portfeli.
Chcąc odzyskać choć część środków, spółka-córka Orlenu próbowała dokonać zakupu 1 mln baryłek oleju opałowego, jednak do Polski dostarczono jedynie połowę ładunku (wartości 28,8 mln dolarów).
W trakcie rządów Prawa i Sprawiedliwości na czele Orlenu stał Daniel Obajtek. 28 marca 2024 roku nowy prezes koncernu, Ireneusz Fąfara, anulował umowę i nakazał powrót statków. Audytorzy ocenili prawdopodobieństwo odzyskania pieniędzy od Hannon na 10 proc. Jak zauważono, zaledwie dwa dni po wycofaniu polskich statków wenezuelski terminal obsłużył indyjski koncern Reliance.
Samer A. został w styczniu 2025 roku zatrzymany w ZEA na podstawie czerwonej noty Interpolu. Tamtejszy wymiar sprawiedliwości odmówił jednak jego przekazania stronie polskiej, w wyniku czego wyszedł na wolność.
Firma Hannon przekonuje tymczasem przed sądem, że pełniła wyłącznie rolę czysto formalnego pośrednika (tzw. sleeve), który miał umożliwić transakcję kryptowalutową niemożliwą do przeprowadzenia bezpośrednio przez OTS. Nowy zarząd Orlenu kategorycznie odrzuca tę wersję, traktując Hannon jako bezpośredniego kontrahenta odpowiedzialnego za niewywiązanie się z dostaw.
Czytaj więcej
Były prezes spółki Orlen Trading Switzerland został zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze Policji, kiedy przyjechał do Polski na spotkanie z wła...
Daniel Obajtek komentuje doniesienia „FT”. Orlen: To jak „kupić” Pałac Kultury od przypadkowego przechodnia
Choć prokuratura prowadzi śledztwo, a w sierpniu 2026 r. skierowano akt oskarżenia przeciwko byłym menedżerom Orlenu i spółki OTS, sam Daniel Obajtek nie usłyszał w tym wątku zarzutów i odrzuca swoją osobistą odpowiedzialność. Były szef Orlenu odniósł się we wtorek do publikacji „FT” w poście zamieszczonym na platformie X.
„Dzisiejszy FT opisuje ważny aspekt sprawy OTS – po zerwaniu kontraktu na dostawę ropy przez nowy zarząd OTS ropa została zatankowana na wyczarterowany dla OTS statek dla innego odbiorcy. Czyli realizacja kontraktów była możliwa? To po co nowy zarząd zerwał kontrakt? Po co zwolniono wszystkich, którzy mieli wiedzę o tych transakcjach? Mam nadzieje, że ta sprawa zostanie w pełni wyjaśniona także przed polskim sądem!” – napisał Obajtek.
Na wpis europosła zareagowało biuro prasowe Orlenu.
„Panie Pośle, pomożemy z angielskim. Artykuł jest o tym, jak pana ekipa przelała setki milionów dolarów do firmy 25-latka z Dubaju. On zamienił je na kryptowaluty, które zgrał na pendrivy. A później rozdawał w restauracjach ludziom, podającym się za handlarzy ropą. To jak „kupić” Pałac Kultury od przypadkowego przechodnia na Marszałkowskiej. W tej historii tylko pieniądze Orlenu, które stracili były prawdziwe” – odpisał koncern paliwowy.