W poprzednim artykule z cyklu „ABC inwestowania" pisałem, że narzędzia analizy technicznej dzielą się na dwie grupy: służące do gry z trendem i te do gry wbrew niemu. Najwyższy czas, by pójść krok dalej i przyjrzeć się sprawie bardziej szczegółowo. W tym odcinku zajmiemy się tym pierwszym rodzajem narzędzi, a konkretnie średnią kroczącą, zwaną też ruchomą. To jeden z najbardziej popularnych wskaźników analizy technicznej. Prosta konstrukcja, wielofunkcyjność oraz skuteczność to jego główne zalety. Wiele strategii podążania za trendem, będących jednymi z najbardziej bezpiecznych metod inwestycyjnych, bazuje na średnich. Początkujący inwestorzy, którzy zaczynają zgłębiać tajniki czytania wykresów, powinni na starcie zapoznać się z tym wskaźnikiem.
Gładko i wyraźnie
Średnie kroczące dzielą się na trzy rodzaje: proste, ważone i wykładnicze. Aby początkujący gracz nie dostał zawrotu głowy, zajmiemy się tu wersją prostą, najbardziej popularną. Zacznijmy od konstrukcji. Prosta średnia krocząca powstaje przez dodanie do siebie cen z danego okresu i wyciągnięcie z nich średniej arytmetycznej. Najczęściej używa się kursów zamknięcia, ale spotyka się też techniki bazujące na cenach minimalnych, maksymalnych albo średniej ze wszystkich trzech. Przykładowo, prosta średnia krocząca z 15 sesji będzie obliczana przez dodanie do siebie cen zamknięcia z ostatnich 15 sesji i podzielenie sumy przez 15. Kiedy minie kolejna sesja, wartość najstarsza wypada ze wzoru, a najnowsza do niego wchodzi. Dlatego mówi się, że średnia kroczy.
Powstaje pytanie, do czego może służyć takie ciągłe uśrednianie? Charles LeBeau, autor świetnej książki „Komputerowa analiza rynków terminowych", pisał, że średnie wygładzają drgania rynku, eliminują krótkoterminową zmienność cen i dają inwestorowi wyobrażenie o tym, w którą stronę zmierza rynek. Można powiedzieć, że wskaźnik ten usuwa z wykresu cały niepotrzebny szum, dając jasny wgląd w sytuację i jej precyzyjną ocenę.
Średnia średniej nierówna
Na wykresie obrazującym zastosowanie średnich kroczących dla indeksu WIG widać, że długość okresu, jaki uwzględniamy przy obliczaniu wskaźnika, ma bardzo duże znaczenie dla jego wyglądu. I tak średnie długookresowe – 50 lub 200 sesji, są bardzo wygładzone i przez większość czasu poruszają się daleko od ceny. Gdy na rynku pojawia się trend, linia średniej wygina się w jedną stronę. Trzeba jednak pamiętać, że długookresowe wskaźniki będą pokazywać ruchy wyższego stopnia – trendy średnio i długoterminowe. Im dłuższy okres średniej, tym mniej wrażliwa będzie ona na drobne wahania i z większym opóźnieniem będzie sygnalizować zmianę głównego trendu. W przypadku średnich krótkoterminowych widać, że poruszają się one zgodnie z ceną, często przecinając wykres. Są wrażliwe na drobne wahania i pokazują kierunek ruchów niższego rzędu. Dobierając zatem średnie do własnego stylu gry, trzeba zastanowić się nad horyzontem czasowym, w jakim zamierzamy inwestować. Inną średnią zastosuje day trader (gracz utrzymujący otwartą pozycję przez najwyżej kilka sesji), a inną fan Warrena Buffetta.
System przecięcia
A jak wygląda praktyczne zastosowanie średnich? Najbardziej popularna zasada ich wykorzystanie polega na sygnałach przecięcia z wykresem ceny. Jeśli kurs przecina od dołu średnią, mamy sygnał kupna, a jeśli spada poniżej – sygnał sprzedaży. Wspomniany wcześniej Charel LeBeau nie polecał jednak bazowania tylko na tej technice. Uważał, że jedną średnią można stosować jako filtr cenowy – gdy kurs jest powyżej, można zajmować długie pozycje, a gdy poniżej – krótkie. Precyzyjne sygnały powinny dać inne wskaźniki.