Jego zdaniem, w sklepach firmowych sprzedających obuwie importowane z Włoch mimo kryzysu nie widać odpływu klientów.
– Wyniki sprzedaży w ostatnich tygodniach potwierdzają duże zainteresowanie naszą ofertą. Szczególnie dobry pod względem osiągniętych obrotów był ostatni weekend – mówi Plesiak. Przyznaje, że mimo osłabienia złotego ceny butów nie poszły do góry. To efekt porozumienia z dostawcami, którzy zgodzili się nieco taniej sprzedawać giełdowej spółce swoje wyroby. – Dlatego pod względem cenowym nasza oferta jest atrakcyjna – uważa szef Prima Mody.
Jego zdaniem, poprawa przychodów to także efekt wdrożenia systemu informatycznego wspomagającego sprzedaż. Na bieżąco można weryfikować, czy w poszczególnych sklepach jest cały czas dostępna pełna oferta. Lepsze jest też zarządzanie towarem w ramach całej sieci firmowej. Plesiak zapewnia, że firma ma także możliwość szybkiego domówienia u producentów brakującego obuwia. – Wprowadziliśmy system motywacyjny dla sprzedawców, co również daje pozytywne efekty – twierdzi.
Pytany o zapowiadane podjęcie współpracy biznesowej z innym przedsiębiorstwem, przyznaje, że w tym zakresie nie są obecnie prowadzone żadne rozmowy. – Jeśli byśmy mieli z kimś współpracować, to najpierw musimy pokazać dobre wyniki – mówi Plesiak. Przyznaje, że preferowałby włoskiego partnera, który uzupełniłby ofertę spółki.
Po mocnej przecenie papierów w ostatnim czasie kurs akcji Prima Mody idzie do góry. Od początku tego miesiąca zyskał około 50 proc. Na zamknięciu wczorajszej sesji rynek wyceniał papiery na 1,9 zł, po 3,8-proc. wzroście.