Akcje Dino od około pół roku poruszają się w kanale spadkowym. W ostatnich dniach pojawiły się szanse na przełamanie złej passy, ale ogólna sytuacja rynku krzyżuje plany kupujących. Podczas czwartkowej sesji walory Dino Polska tracą ponad 3,1 proc. i kosztują poniżej 39 zł.
Przecena Dino jest silniejsza niż WIG20, choć na całym rynku panują dziś minorowe nastroje. WIG20 jeszcze w środę wzbił się na rekord hossy, natomiast coraz więcej wskazuje na to, że podaż przejmie inicjatywę nie tylko na GPW, ale też na rynkach globalnych.
Czytaj więcej
Dobre dane o sprzedaży detalicznej w grudniu jak na razie nie pobudziły inwestorów do zakupów akcji firm handlowych. To dużo słabszy sektor niż ban...
Co się dzieje w Dino?
Co do Dino, spółce nie pomagają informacje na temat kontroli warunków pracy. Nastawienie inwestorów do Dino Polska ochłodziło się także po zaprezentowaniu wstępnych wyników przez Jeronimo Martins, właściciela Biedronki, która zaczęła odczuwać w ostatnim kwartale zeszłego roku deflację.
Na pierwszej sesji lutego Dino znalazło się najniżej od ponad roku. Popyt zareagował, ale na krótko. Popyt wystraszyła najwyraźniej bliskość średniej pięćdziesięciosesyjnej, pod którą kurs Dino znajduje się już od kilku tygodni. Dzisiejsze spadki znoszą już połowę odreagowania z dwóch poprzednich dni, a przebicie lutowego dołka oznaczać będzie kontynuację trendu spadkowego w średnim terminie. Jego zasięg można szacować nawet na poziom 30 zł, gdzie ukształtował się dołek z III kwartału 2024 r.