Stanisław Kołaciński, prezes Hygieniki, przyznaje, że wartość kontraktu, który będzie zrealizowany w tym roku, sięga 2 mln zł. Uwzględniając wszystkie pozostałe zlecenia, jakie Hygienika ma już w swoim portfelu, zarząd przedsiębiorstwa szacuje tegoroczne przychody na około 42 mln zł. To o blisko połowę więcej niż w poprzednim roku (28,3 mln zł).

– Cały czas staramy się o kolejne kontrakty, których na razie nie uwzględniamy w naszych szacunkach – mówi Kołaciński. Nie chce jednak zdradzić, o ile mogą się zwiększyć tegoroczne obroty, jeśli spółka wywalczy dodatkowe zamówienia. Szef Hygieniki podkreśla jedynie, że spółka ma wystarczające moce produkcyjne na obsługę obecnych, a także nowych kontraktów.

– Mamy rezerwę w postaci możliwości wprowadzenia zmianowego systemu pracy, która będzie wykonywana także w soboty i niedziele. W ten sposób jesteśmy w stanie zwiększyć moce produkcyjne nawet o 30 proc. – dodaje Kołaciński. Jego zdaniem, pozyskanie większych zamówień będzie również podstawą do rozważenia inwestycji w rozbudowę parku maszynowego.

Po przeniesieniu, w zeszłym roku, działalności z Marek pod Warszawą do Lublińca, spółka stała się dochodowa. Hygienika pokazała, że w styczniu zarobiła na czysto blisko 130 tys. zł. – Luty był też dobry – podkreśla prezes Kołaciński. W całym 2008 r. Hygienika poniosła 3 mln zł straty netto.

Inwestorzy najwyraźniej wierzą w poprawę wyników przedsiębiorstwa. W ostatnim czasie papiery Hygieniki systematycznie zyskują na wartości. Na ostatniej sesji w piątek akcje spółki kosztowały 1,38 zł, po 4,6 proc. wzroście.