Wzrost obrotów to przede wszystkim efekt rozbudowania kolekcji. Marka Lookat została poszerzona o spodnie i spódnice damskie, a marka Mewa o gorseciarstwo. Dodatkowo partnerzy handlowi muszą teraz przed sezonem precyzować swoje zamówienia, co pozwala na wyeliminowanie nietrafionych wzorów. Firma pozyskała też nowych odbiorców w Rosji i na Ukrainie.

Józef Kiszka, prezes Mewy, nie chce jednak wypowiadać się na temat spodziewanego wyniku netto za pierwsze trzy miesiące tego roku. Przyznaje jedynie, że celem jest wyprowadzenie spółki na plus w perspektywie całego roku. Na razie uważa, że dzięki posiadanym zamówieniom II kw. 2009 r. zapowiada się równie dobry jak pierwszy. Cały czas Mewa tnie koszty poprzez redukcję zatrudnienia.

Od II półrocza w firmie ma pracować mniej niż 100 osób (teraz jest 144). Likwidowana jest również niedochodowa sieć salonów Szame, prowadzona przez spółkę zależną. Z łącznie 13 lokalizacji Mewa zatrzyma dla siebie 3 punkty, a pozostałe zostaną sprzedane. Szame zamiast handlem, będzie teraz zajmować się produkcją dzianin.