Może pogłębić polityczny i gospodarczy chaos u naszego wschodniego sąsiada.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy bada, w jaki sposób 11 mld m sześc. gazu z magazynów RosUkrEnergo stało się własnością Naftohazu, kontrolowanego przez ludzi Tymoszenko. – Jeśli nie uzyskamy odpowiedzi na to pytanie, niech nikt się nie zdziwi, jeśli oddział specjalny „Alfa” pojawi się w siedzibie rządu – stwierdził Wałerij Choroszkowski, wiceszef SBU.W zeszłym tygodniu komandosi „Alfy” przeszukiwali biura Naftohazu. Poszukiwali m.in. oryginałów zawartych w styczniu ukraińsko-rosyjskich kontraktów gazowych. Rajd wywołał zaniepokojenie Rosji.

Aleksander Miedwiediew, wiceprezes Gazpromu, stwierdził, że przeszukanie w siedzibie Naftohazu było „niedopuszczalnym” krokiem władz Ukrainy. Agenci podczas rewizji nie znaleźli oryginałów gazowych umów. SBU podejrzewa, że są one w kancelarii premiera. Na podstawie treści tych kontraktów możliwe jest ustalenie, czy Naftohaz zgodnie z prawem przejął gaz od RosUkrEnergo.

Otoczenie premier Tymoszenko oskarża prezydenta Wiktora Juszczenkę, któremu podlegają służby specjalne, o bezprawne działania na rzecz RosUkrEnergo i jej współwłaściciela Dmitrija Firtasza. – Prezydent wykorzystując SBU postanowił poprawić biznesowe położenie pana Firtasza – powiedział Aleksander Gudyma, doradca Tymoszenko ds. energetyki. Firtasz był wcześniej oskarżany o finansowanie kampanii wyborczej Juszczenki.

Sporny gaz został kupiony w ub.r. przez RosUkrEnergo po 150 USD za 1 tys. m sześc. W 2008 r. Ukraina będzie płacić średnio 230 USD za 1 tys. m sześc. rosyjskiego surowca. Jeżeli Naftohaz udowodni, że przejął gaz zgodnie z prawem, podwyżki cen gazu dla krajowych odbiorców mogą być bardzo niewielkie.