Reklama

Słaby PKB w Niemczech przerwał wzrost

Na komunikat Eurostatu o słabszym, niż oczekiwano, tempie wzrostu gospodarczego w strefie euro, a zwłaszcza po raporcie z Niemiec, który oznacza, że w minionym kwartale największa europejska gospodarka znalazła się na krawędzi stagnacji – europejscy, a później także amerykańscy inwestorzy nie mieli innego wyjścia, jak po czterech dniach wzrostu indeksów ponownie przystąpić do sprzedaży akcji.

Aktualizacja: 26.02.2017 16:59 Publikacja: 17.08.2011 03:05

Słaby PKB w Niemczech przerwał wzrost

Foto: Archiwum

Ta decyzja była tym bardziej uzasadniona, że przyczyną pogorszenia nastrojów nie była obawa, że coś się stanie, że rozszerzy się kryzys zadłużeniowy lub zbankrutuje Ameryka, lecz zupełnie konkretna wiadomość o wyraźnym spowolnieniu tempa wzrostu gospodarczego w całej strefie euro, a także w innych krajach europejskich. Jeśli nawet Niemcy, które były lokomotywą ożywienia i u siebie nie muszą zbyt drastycznie ciąć wydatków, nie były w stanie utrzymać chociaż przyzwoitego tempa wzrostu, to co czeka ich partnerów handlowych i kraje o znacząco słabszych fundamentach i większych długach?

Komunikat Eurostatu to jednak nie tylko stwierdzenie faktu, ale także prognoza dla inwestorów, bo tak słaby wzrost PKB zapowiada pogorszenie wyników spółek – ich akcje od strony fundamentalnej będą mniej warte.

Spowolnienie europejskiej gospodarki zrobiło fatalne wrażenie także za oceanem, bo może oznaczać spadek zamówień u tamtejszych eksporterów. Amerykańskim inwestorom na pewno nie poprawił też nastrojów raport o spadku w lipcu ilości nowych budów domów jednorodzinnych i o tym, że pozwoleń na budowę wydano mniej niż w czerwcu. Złych wiadomości było zbyt dużo, by inwestorzy wrócili do zakupów po informacji o największym od roku wzroście produkcji w lipcu.

Po opublikowaniu kwartalnego raportu Eurostatu zaczęły spadać indeksy na giełdach akcji, potaniały główne surowce przemysłowe, a rekord znowu pobiła cena złota. Wprawdzie na nowojorskiej giełdzie terminowej w miniony czwartek za uncję płacono już ponad 1817 USD, ale na londyńskim popołudniowym fixingu złoto wczoraj było rekordowo drogie, bo uncja kosztowała 1782,50 USD. Ten fixing to najważniejszy wskaźnik dla producentów złota.

Miedź i ropa naftowa staniały, bo najwolniejszy od dwóch lat wzrost gospodarczy strefy euro i bliska stagnacji niemiecka gospodarka zwiększyły obawy uczestników rynków o spadek popytu na surowce, bo prognozy dla europejskiej gospodarki też są dość marne, zważywszy na niemal powszechne i niekiedy drastyczne redukcje wydatków budżetowych w całym rejonie.

Reklama
Reklama

Za baryłkę ropy Brent na londyńskiej ICE płacono po południu 108,76 USD, w porównaniu ze 109,91 USD na poniedziałkowym zamknięciu.

Tona miedzi z dostawą za trzy miesiące pod koniec notowań na LME kosztowała 8796 USD, po 8908 USD dzień wcześniej.

Giełda
USA w cieniu innych rynków
Giełda
Ostrożność przy szczytach
Giełda
Bez sił na atak szczytowy. WIG20 wraca w okolice 3400 pkt
Giełda
Niedźwiedzie z przewagą na GPW
Giełda
Giełda w Warszawie skorzystała z lepszych nastrojów na świecie
Giełda
Udana końcówka handlu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama