Reklama

Kontrakty na akcje – to prostsze, niż myślisz

Możliwość inwestowania w kontrakty terminowe na akcje spółek z GPW to jedna z nowości w tegorocznej edycji Szkolnej Internetowej Gry Giełdowej. Co należy wiedzieć, zabierając się do handlu tymi instrumentami? Czym różnią się one od akcji?

Publikacja: 21.10.2015 06:05

Maciej Tomecki

Maciej Tomecki

Foto: Archiwum

Nabycie akcji konkretnej spółki (np. PZU) sprawia, że automatycznie stajemy się jej współwłaścicielem. Zobrazujmy to prostym porównaniem – wyobraźmy sobie, że firma to ogromny mur zbudowany z milionów cegieł. Każda pojedyncza cegiełka tworząca budowlę odpowiada pojedynczej akcji spółki. Akcja jest papierem wartościowym zaliczanym do grupy papierów udziałowych. Posiadacz akcji (cegiełki) ma konkretne przywileje, np. prawo do uczestnictwa na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy oraz ma prawo do wypłaty z zysków firmy, czyli dywidendy.

Takich praw nie ma inwestor handlujący kontraktami na akcje – posiadacz tych instrumentów nie staje się bowiem akcjonariuszem spółki. Kontrakty nie są instrumentami udziałowymi, lecz pochodnymi. Każdy kontrakt terminowy opiera się na konkretnym instrumencie bazowym – w tym wypadku akcjach.

Sprzedaż (zajęcie pozycji krótkiej) lub kupno (pozycja długa) kontraktu terminowego to nic innego, jak zobowiązanie się do dostawy lub odbioru w przyszłości instrumentu bazowego (akcji). Jednak w praktyce kontrakty są rozliczane pieniężnie – nie dochodzi do fizycznego „dostarczenia" akcji pomiędzy stronami transakcji.

Kupując kontrakt terminowy (np. oparty o akcje PZU), zarabiamy, kiedy cena instrumentu bazowego rośnie, natomiast sprzedając kontrakt, zarabiamy, kiedy cena spada.

W wielkim uproszczeniu można więc powiedzieć, że kontrakt terminowy to umowa pomiędzy dwoma inwestorami. W obrocie giełdowym na GPW znajdują się kontrakty na akcje 22 wybranych spółek. Instrumenty mają specyficzne nazwy (patrz tabelka). Handel odbywa się w systemie notowań ciągłych w godzinach 8.45–17.05.

Reklama
Reklama

 

Polityka klimatyczna a polska gospodarka

Maciej Tomecki

Zaplanowana na 7–8 listopada Konferencja Klimatyczna COP21 w Paryżu będzie istotnym testem dla polskich elit politycznych. Deklaracja zakończenia cyklu negocjacyjnego nowego porozumienia klimatycznego w Paryżu oraz wymagająca polityka klimatyczna Unii Europejskiej w sposób bezpośredni oddziałują na polską gospodarkę i energetykę. Wymaga to (przynajmniej w sferze deklaratacji) spójnej, długofalowej strategii klimatyczno-energetycznej Polski.

Przyszłość polskiego górnictwa czy realizacja programu energetyki jądrowej w Polsce są mocno determinowane polityką klimatyczną. Skala tych zagadnień powoduje, że bardzo często pojawiały się one w trwającej kampanii wyborczej. Dzięki temu byliśmy świadkami deklaracji (często sprzecznych) wielu środowisk politycznych. Realizacja tych postulatów po wyborach w istotny sposób może zmienić obecną strategię energetyczno-klimatyczną Polski.

Niezależnie od wyników wyborów i deklaracji z kampanii wyborczej, przyszły rząd już w listopadzie w Paryżu będzie musiał zdać test z dojrzałości politycznej. W dużej mierze będzie bowiem musiał prezentować i bronić polityki klimatycznej swoich poprzedników. Test ten wydaje się o tyle trudny, że polski klimat polityczny nie zachęca do podejmowania decyzji niepopularnych, lecz słusznych.

Giełda
WIG20 łamie wzrostową serię
Giełda
Kolejna ofiara AI i spadki na koniec tygodnia
Giełda
Wall Street ściąga różowe okulary i ocenia skalę ryzyka AI
Giełda
Ciężki dzień dla akcji, obligacje najmocniejsze od lat
Giełda
Mocne rynki wschodzące
Giełda
Kolejny dzień w konsolidacji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama