Reklama

Sprostowanie

W artykule „Serenity, dwa koty, pies i bezpieczeństwo obrotu" („Parkiet" z 24 stycznia) pojawiło się wiele nieprawdziwych danych na temat Balticon SA, które godzą w naszą reputację i naruszają dobre imię:

Publikacja: 03.02.2012 00:57

 

¶ Nieprawdą jest, że spółka zapomniała poinformować o emisji akcji kierowanej do Serenity. Wszystkie obowiązki informacyjne zostały dopełnione.

¶ Nieprawdą jest, że Balticon SA nie dochowała obowiązków informacyjnych zarówno w zakresie nabycia akcji Serenity SA, jak i ujawnienia Serenity SA jako akcjonariusza Balticonu, w szczególności w odniesieniu do danych zawartych w Dokumencie Informacyjnym, przygotowywanym na potrzeby debiutu na NewConnect.

¶ Nieprawdą jest, że pieniądze nie przepłynęły między spółkami Balticon SA i Serenity SA, lecz potrącono sobie wzajemnie wierzytelności. Balticon dysponuje dowodami przelewu środków pieniężnych na konto Serenity oraz oświadczeniami banku, w których zaświadcza się, że Balticon SA dokonała przelewu środków na konto Serenity SA. Oświadczenia przekazano redakcji „Parkietu".

¶ Nieprawdą jest również, że akcje Balticon SA zostały wyemitowane w zamian za akcje Serenity SA na zasadzie „dowolnego, wzajemnego pompowania kapitałów", z ominięciem regulacji dotyczących aportów. Balticon SA nabyła akcje Serenity SA w ramach inwestycji kapitałowej, mającej na celu osiągnięcie zysku w długim terminie.

Reklama
Reklama

¶ Nieprawdą jest, że akcje na rzecz Serenity wyemitowano w zamian za inne akcje. Serenity opłaciła nabyte akcje przelewem bankowym.

¶ Nieprawdą jest, że ogół inwestorów został wprowadzony w błąd. Redakcja „Parkietu" wprowadza w błąd inwestorów, prezentując nieprawdziwe i niesprawdzone informacje

Aleksander Wójcik, w imieniu Balticon SA

Odpowiedź Piotra Nalepy, prezesa Serenity, na nasze pytania m.in. o to, kto i na jakiej podstawie ustalał cenę akcji w obu transakcjach z września 2010 r. i dlaczego?spółka nie poinformowała o nich.

Serenity SA we wrześniu 2010?r. podjęła rynkową inwestycję w papiery wartościowe bodaj największej polskiej firmy z obszaru logistyki kontenerowej – Balticon SA, której oferta prywatna skierowana została między innymi do Emitenta (raczej nie zakładamy celowego działania, obie spółki są z Trójmiasta, a ilość lokalnych inwestorów jest liczbą skończoną). Cena akcji (0,90 zł) była ustalona jednakowo dla wszystkich ofertowanych inwestorów, na  podstawie wyceny zrobionej przez doradców Balticon.

Z uwagi na dobry standing tej spółki oraz bardzo korzystną sytuację w Polsce w obszarze rosnącej konsumpcji oraz miliardowych nakładów na infrastrukturę drogową, inwestycja ta wydała się atrakcyjna, co zapoczątkowało konkretne negocjacje.

Reklama
Reklama

W trakcie tych rozmów Serenity, ponieważ jest spółką powszechnie znaną, sama stała się przedmiotem transakcji. Należy tu nakreślić jeden fakt w niedalekiej przeszłości: Serenity przeprowadziła w 2010 roku emisje (transakcje), w których oferowała różnym inwestorom w ofercie prywatnej swoje akcje, i było to informacją publiczną, raportowaną EBI. Skorzystał z tej okoliczności Balticon, który również nabył akcje Serenity. Cena, po której obejmował, była ceną ustaloną dla wszystkich, nie była to cena ani zawyżona, ani objęta dyskontem.

Transakcje się nałożyły i takoż zostały zrealizowane. Pakiet obejmowany przez Serenity nie przekroczył progu 5 proc., zobowiązującego do raportowania.

Między Serenity a Balticon nie występują żadne koleżeńskie czy kumoterskie relacje. Są one stricte biznesowe, a intencją (prawdopodobnie) obu podmiotów była dywersyfikacja finansowa i zrobienie udanych transakcji dla każdej ze spółek.

Jednocześnie warto zaznaczyć, że sytuacja na akcjach Serenity, obserwowana od lipca 2011 roku, zdaje się mieć podłoże całkiem niepowiązane z powyżej omówionymi.

Natomiast w wyniku tych spektakularnych zjawisk, które miały miejsce podczas notowań Serenity, zainteresowało się spółką znów wielu dziennikarzy i inwestorów – również tych, którzy stracili na lawinowej zniżce waloru przy ogromnych wolumenach przekraczających free float. W wyniku tego zainteresowania pojawił się wątek słuszny, faktycznie zawiniony, a wypunktowany przez GPW: Serenity nie musiała raportować stanu posiadania akcji w spółce Balticon, bo faktycznie nie przekroczyła 5 proc. Ale powinna zaraportować o transakcji, której wartość przekraczała dwukrotnie kapitały własne. I tutaj spółka poczuwa się do pomyłki, jak również w przyszłości postara się zatrudniać do stałego wsparcia doradców prawnych lub autoryzowanego doradcę.

Od redakcji:

Reklama
Reklama

Wygląda na to, że Balticon poinformował o wszystkim i dopełnił wszystkich obowiązków. A trwające postępowania GPW i KNF są w ogóle niepotrzebne. Z kolei Serenity ma na sumieniu (a raczej miało, bo w miniony czwartek poinformowało o transakcji z września 2010 r.) pewną „pomyłkę".?Ciekawe jednak, że gdyby?nie nasze publikacje, nikt z inwestorów z raportów bieżących czy sprawozdań sporządzonych przez spółki nie mógłby się w żaden sposób dowiedzieć, że Serenity kupiła akcje Balticonu, a Balticon kupił?akcje Serenity. I że obie spółki w tym samym czasie zainwestowały w siebie nawzajem dokładnie tyle samo, 9 mln zł, czyli per saldo z tego powodu?ich zasoby gotówki nie zmieniły się ani o grosz, choć bilanse, wyceny, wartość księgowa akcji itd. – zmieniły się bardzo. Inwestorzy sami najlepiej ocenią, czy i jak byli i są przez spółki informowani. A tym samym ocenią nie tyle nawet kwestię dwóch kotów i psa, ile kwestię bezpieczeństwa obrotu.

Firmy
Spółki nie wydają zbyt dużo pieniędzy na sponsoring sportów zimowych
Firmy
W tym roku trwa gra o rekordy. W puli jest ponad 20 mld zł
Firmy
Ciekawe zjawisko: shorty odpuszczają? Pięć spółek zniknęło z rejestru
Firmy
Nadchodzi rewizja indeksów MSCI. Czego spodziewają się analitycy?
Firmy
Kurier nie doręczy Orlen Paczki Poczcie Polskiej. Spółki kończą rozmowy
Firmy
To nie korekta cyklu, ale systemowy kryzys
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama