Na początku stycznia Komisja Europejska zapowiedziała zawieszenie ceł na import amoniaku i mocznika oraz złagodzenie mechanizmu CBAM (unijne opłaty za emisję CO2 w importowanych towarach), w celu obniżenia cen nawozów na wspólnotowym rynku. Grupa Azoty, największy w kraju i jeden z największych na Starym Kontynencie producentów nawozów uważa, że działania te nie stanowią odpowiedzi na fundamentalne wyzwania stojące przed europejskim rolnictwem i branżą, w której funkcjonują.
– Takie działania w praktyce przesuwają ciężar kosztów i ryzyka na producentów z UE, którzy już teraz działają przy znacząco wyższych kosztach wytwarzania niż dostawcy spoza wspólnoty. Uważamy, że mechanizm CBAM – mimo swoich mankamentów – nie powinien prowadzić do faktycznego faworyzowania producentów spoza UE, a to byłoby konsekwencją jego zawieszenia – twierdzi Andrzej Dawidowski, wiceprezes Azotów.
Jego zdaniem znacznie lepszym rozwiązaniem, zarówno dla europejskiego przemysłu, jak i dla rolników będących głównymi odbiorcami nawozów, byłoby utrzymanie systemu bezpłatnych uprawnień dla unijnych producentów. Przekonuje, że odsunięcie w czasie ich stopniowego wygaszania, co najmniej do czasu po 2030 r., pozwoliłoby ograniczyć presję kosztów na wewnątrzunijną produkcję, a jednocześnie stworzyłoby przestrzeń do rzetelnej oceny skuteczności i szczelności mechanizmu CBAM.
Czytaj więcej
Grupa Azoty Zakłady Azotowe "Puławy" otrzymały pozew złożony przez konsorcjum firm Polimex Mostostal, Polimex Energetyka oraz SBB Energy, obejmując...
Azoty z niepokojem obserwują zapowiedzi o zawieszeniu ceł na nawozy i CBAM
W ostatnich latach dla europejskiej branży nawozowej, w tym dla grupy Azoty, szczególnie dotkliwy był import z Rosji i Białorusi. Do jego ograniczenia miały przyczynić się podwyższone 1 lipca 2025 r. cła na nawozy azotowe i wieloskładnikowe. W ocenie polskiego koncernu ograniczają one i nadal będą ograniczać import ze Wschodu wraz z sukcesywnie podnoszonymi stawkami ceł. W II połowie 2025 r. polski rynek pozostawał jednak jeszcze nasycony produktami wcześniej sprowadzonymi z tego kierunku.
Azoty przytaczają dane, z których wynika, że od lipca do listopada 2025 r. Rosja wciąż była największym eksporterem nawozów do Polski. Jej udział w imporcie wyniósł 26 proc. Kolejne miejsca zajmowały: Niemcy (22 proc.), Litwa (9 proc.) oraz Finlandia, Holandia i Egipt. – Jako szczególnie dotkliwy możemy wskazać import z krajów pozaunijnych, gdzie jest dostęp do tanich surowców, koszty produkcji i środowiskowe są na znacząco niższym poziomie. Wprowadzony od 1 stycznia 2026 r. podatek CBAM stwarza warunki konkurencji dla producentów z UE i z krajów trzecich, którzy muszą spełniać coraz bardziej rygorystyczne normy klimatyczne w UE – przekonuje Dawidowski.
W jego ocenie, ograniczenie presji ze strony taniego importu sprzyja stabilizacji rynku, wzrostowi wolumenów i cen sprzedaży krajowych producentów. Co więcej, wraz z dalszym, stopniowym podnoszeniem ceł wpływ tych działań powinien być coraz bardziej korzystny dla pozycji rynkowej i wyników finansowych grupy Azoty w kolejnych okresach.
W tej sytuacji nie może dziwić, że zarząd Azotów z niepokojem obserwuje zapowiedzi o zawieszeniu ceł i CBAM. Informuje też, że koncern w tym zakresie głośno i wyraźnie artykułuje swoje argumenty. – W naszej ocenie zawieszenie tych mechanizmów tuż po ich wprowadzeniu w styczniu brzmi nieodpowiedzialnie i może skutkować destabilizacją rynku. Może spowodować wstrzymywanie decyzji zakupowych tuż przed sezonem aplikacyjnym, a to już niosłoby za sobą negatywne konsekwencje – uważa Dawidowski.
Ostrzega, że w przypadku pojawienia się nagłego skumulowanego popytu i zatorów logistycznych rolnicy mogą nie zdążyć z zaopatrzeniem się w środki niezbędne do produkcji rolnej lub paradoksalnie będą zmuszeni ponosić wyższe koszty zakupu. Dlatego postuluje, aby ewentualne zawieszenie ceł i elementów mechanizmu CBAM było częścią szerszej dyskusji oraz aby rekompensować przemysłowi chemicznemu krajów UE nakłady, jakie są ponoszone w związku ze spełnianiem norm klimatycznych.
Czytaj więcej
Droga nawozowego koncernu do osiągnięcia rentowności jest wyjątkowo wyboista i niewiele wskazuje na to, aby szybko udało się mu wyjść na prostą. Ni...
W I kwartale Azoty zwiększają produkcję i sprzedaż nawozów
Według Azotów obecnie ceny nawozów w Polsce utrzymują się na atrakcyjnym poziomie w porównaniu do większości krajów europejskich. – Zbliżamy się do startu sezonu aplikacyjnego i należy spodziewać się wzmożonego popytu na nawozy, szczególnie azotowe. Nie widzimy przesłanek w najbliższych miesiącach do spadku cen nawozów azotowych z uwagi na terminy agrotechniczne, stabilny rynek światowy, ryzyko zatorów logistycznych i wyższych kosztów transportu z tego tytułu, gwałtownego wzrostu cen gazu, głównego surowca do produkcji nawozów azotowych – wylicza Dawidowski.
Informuje, że w styczniu ceny podstawowych nawozów azotowych były porównywalne do tych z ubiegłego roku. Ponadto co do zasady spadki cen nawozów azotowych następują po szczycie sezonu aplikacyjnego, czyli w miesiącach maj-lipiec.
Azoty, tak jak co roku, w I kwartale obserwują większe niż w pozostałych kwartałach zainteresowanie oferowanymi nawozami. – Mają na to wpływ terminy agrotechniczne i wznawiająca się po uśpieniu zimowym wegetacja. Na wielkość popytu na wiosnę ma wpływ wiele czynników: wzrost temperatur, z którym związany jest termin startowy aplikacji nawozów azotowych, stopień przezimowania ozimin, od którego zależy ilość zastosowanych nawozów czy stopień uwodnienia gleby, co z kolei warunkuje możliwość wjazdu w pole maszynami rolniczymi – tłumaczy Dawidowski.