Reklama

Przed zamknięciem

Aktualizacja: 21.02.2017 06:18 Publikacja: 08.05.2007 15:46

Miało być piękniej, miało być ciekawiej. Niestety, dzisiejsza sesja

niewiele różni się od wczorajszej. Niewielki zakres wahań oraz równie

niewielka aktywność graczy sprawiają, że mamy za sobą kolejny dzień bez

większego znaczenia do oceny sytuacji technicznej. Tym razem trudno taki

stan rzeczy tłumaczyć świętem w Londynie, czy poniedziałkiem. Inwestorom

Reklama
Reklama

po prostu się nie chciało.

W efekcie kończymy notowania pod poziomem poniedziałkowego zamknięcia.

Jest to druga w rzędu sesja, na której ceny notują spadek względem

poprzedniego dnia. Czy jest się czym martwić? Nie bardzo. Zauważmy, że

skala przeceny nie jest duża. Przecena o 1,5% to przecież jeszcze nie

dramat. Kursy nie oddaliły się znacznie od poziomu szczytu i w każdej

Reklama
Reklama

chwili popyt może skutecznie zagrozić rekordom. Kiedyś zapewne ta zwyżka

się skończy, ale by to ogłosić potrzebne są sygnały słabości rynku.

Wczoraj mieliśmy okazję obserwować, jak ceny wspinają się na poziomy

wcześniej nie notowane. Trudno to nazwać słabością. Nawet jeśli są

wątpliwości co do faktycznego charakteru tego ruchu.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama