Globalny kryzys finansowy zdławił popyt na kluczowych rynkach na towary eksportowane przez Czechy, takie jak np. samochody. W rezultacie produkcja spadła o 23,3 proc., po 12,8 proc. w grudniu. Był to największy spadek od podziału Czechosłowacji w styczniu 1993 roku.
Przedsiębiorcy coraz bardziej odczuwają skutki recesji w strefie euro, która jest głównym rynkiem eksportowym. W tej sytuacji zarówno czeskie ministerstwo finansów, jak i bank centralny obniżają prognozy tegorocznego wzrostu gospodarczego. – PKB Czech może zmniejszyć się w 2009 r. aż o 2 proc. – ostrzegł szef banku centralnego Zdenek Tuma w wywiadzie opublikowanym wczoraj w „Financial Times”.
Produkcja spadała w Czechach od października, ale tak zły wynik stycznia może skłonić bank centralny do redukcji stóp procentowych już w czwartek. Obecnie główna stopa wynosi 1,75 proc. i w minionym tygodniu większość ekonomistów nie prognozowała jej zmiany.