Reklama

Czarne chmury gromadzą się nad polską gospodarką

Ekonomiści i instytucje finansowe obniżają prognozy wzrostu dla Polski na przyszły rok. Dziś nikt już nie wierzy, że dynamika wzrostu przekroczy 4 proc.

Aktualizacja: 26.02.2017 19:28 Publikacja: 12.07.2011 02:51

Słabe ciągle inwestycje prywatne i ograniczenie inwestycji publicznych spowoduje, że zabraknie głównej siły napędowej dla gospodarki.

Po raz trzeci już Narodowy Bank Polski obniżył prognozy wzrostu gospodarczego na 2012 rok. Według banku w przyszłym roku wzrost PKB z 50-proc. prawdopodobieństwem znajdzie się w przedziale 1,9–4,5 proc. W lutym ten prognozowany przedział wynosił 2,3–4,8 proc., a w październiku – 2,8–5,5 proc. – Istnieje zatem ryzyko, że wzrost gospodarczy w Polsce znajdzie się w przyszłym roku bliżej 3 niż 4 proc. – komentuje Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości. – Takie przekonanie mogą wzmacniać ostatnie turbulencje w strefie euro oraz możliwe kolejne podwyżki stóp procentowych. Bank utrzymuje jeszcze prognozę na poziomie 3,7 proc. na przyszły rok wobec 4,2 proc. w tym roku, ale jest w niej ostrożny.

Do 3,7 proc. z wcześniejszych 4 proc. obniżył za to prognozę wzrostu BZ WBK. – Przewidujemy, że w drugiej połowie przyszłego roku inwestycje finansowane przez rząd i samorządy gwałtownie się obniżą, co wpłynie na spadek dynamiki wzrostu inwestycji z 9 proc. w tym do 8,3 proc. w przyszłym roku – wyjaśnia Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK. – Wolniej będzie rosło także spożycie indywidualne – 3,8 proc. w porównaniu z 3,9 proc. w 2011 roku. W sumie szacujemy, że popyt krajowy sięgnie 4,3 proc., na ten rok zakładamy zaś 4,7 proc.

W ocenie ekonomistów, spadek inwestycji publicznych spowodowany jest zakończeniem przedsięwzięć związanych z euro 2012, ale także koniecznością cięć wydatków. Rząd zobowiązał się, że deficyt finansów publicznych, który w 2010 roku wyniósł 7,9 proc. PKB, spadnie w 2012 roku poniżej 3 proc. PKB. – Nie pomoże też reguła wydatkowa, jaką na samorządy chce nałożyć minister finansów, to jeszcze bardziej przyhamuje inwestycje – wyjaśnia Dariusz Filar, były członek RPP. – Sądzę jednak, że inwestycje prywatne trochę odbiją i to ustrzeże nas przed zapaścią.

Niestety, to nie koniec zagrożeń. W czarnym scenariuszu kłopoty krajów strefy euro nasilą się, co przełoży się na spadek popytu zewnętrznego. To dodatkowo obniży dynamikę wzrostu w Polsce.

Reklama
Reklama

[ramka]1,9–4,5 proc. w tym przedziale ma wg NBP mieścić się polski wzrost gospodarczy w 2012 r. Według ekonomistów oznacza to ryzyko, że będzie on bliższy 3 niż 4 proc.[/ramka]

Gospodarka krajowa
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Gospodarka krajowa
Rynek LPG ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki
Gospodarka krajowa
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Gospodarka krajowa
Budżet państwa rozpoczął rok z 3,7 mld zł deficytu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka krajowa
Główny ekonomista BNP Paribas BP: Polskę w tym roku czeka boom inwestycyjny
Gospodarka krajowa
GUS pokazał pierwszy odczyt. Inflacja przebiła oczekiwania rynku
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama