W listopadzie nastroje zostały nieco schłodzone. Czekamy teraz na obniżkę stóp procentowych w USA. Wszystkie znaki wskazują więc na to, że doczekamy się w tym roku rajdu św. Mikołaja, no bo co w takim otoczeniu może pójść nie tak?
W tym roku mamy do czynienia trochę z rynkiem na opak. Zwyczajowo najlepsze stopy zwrotu są w kwietniu i listopadzie. W tym roku mieliśmy zaś fatalny kwiecień i słabszy listopad. Wspomniany rajd św. Mikołaja zazwyczaj odbywa się od okresu świątecznego do święta Trzech Króli. Jeśli znów byłoby na opak, to raczej trzeba byłoby się spodziewać, że sama końcówka roku może być jednak słabsza. Z drugiej strony jesteśmy też przed drugim rokiem prezydenckim w Stanach Zjednoczonych. Według tego schematu, historycznie ten drugi rok jest zazwyczaj najsłabszy dla giełd, a najlepszy jest trzeci. To też by się wpisywało w pewne schłodzenie po dobrym 2025 r. i rewelacyjnym 2024 r. Wyzwań więc nie brakuje. Wracając do tematu rajdu św. Mikołaja i odpowiadając wprost na pytania: zakładam, że o ile I połowa grudnia może być jeszcze niezła, tak druga już niekoniecznie.
Tak, jak wspomniałeś, ten rok, w szczególności dla polskiego rynku jest bardzo udany. Chyba mało kto się spodziewał aż tak mocnego zachowania naszych indeksów. Nie przypominam sobie strategii biur maklerskich, które byłyby aż tak pozytywnie nastawione do rynku.
My zakładaliśmy, że nasz rynek jest w stanie wzrosnąć o około 10 proc. Też warto jednak zwrócić uwagę, że w strategii na 2025 r. do grona „top sell” zaliczyliśmy tylko jedną spółkę. Brakowało więc argumentów za sprzedażą spółek. Mogliśmy być oczywiście bardziej pozytywnie nastawieni do banków. Z drugiej strony zalecaliśmy też kupno Orlenu, co okazało się dobrym pomysłem. Odczuwamy oczywiście niedosyt. My też specjalizujemy się w średnich i małych spółkach i widzimy, że te mogą błysnąć w 2026 r.
Spójrzmy więc na ten 2026 r. W przypadku szerokiego rynku mierzonego indeksem WIG zakładacie wzrosty między 5 a 10 proc. Jakie są podstawy tej prognozy?
Przede wszystkim oczekujemy poprawy zysku netto spółek z WIG o 5 proc. Z kolei w przypadku EBITDA mówimy o +0 proc. To jest ta kotwica, która ogranicza szansę na mocniejsze wzrosty. To jest nasz scenariusz bazowy. To, co mogłoby zaś wpłynąć na bardziej pozytywne spojrzenie, to oczywiście poprawa wyników czy też głębsza obniżka stóp procentowych. Oczekiwania rynkowe już przesuwają się w kierunku tego, że możliwa jest jeszcze jedna obniżka w grudniu i tym samym też oczekiwania na 2026 r. przesuwają się w dół, jeśli chodzi o stopę procentową. Pytanie, czy spadające stopy procentowe skłonią Polaków do większego zainteresowania giełdą.
W strategii wskazujecie, że mocniejszy będzie sWIG80. W tym przypadku zakładacie wzrost między 10 a 20 proc. To ma być pokłosie potencjalnego napływu kapitału od klientów indywidualnych czy jednak motorem napędowym będą tutaj też wyniki spółek?
Patrząc fundamentalnie, widzimy przesłanki ku temu, by w szczególności w II połowie roku, zobaczyć lepsze wyniki mniejszych spółek. Wyniki powinny oczywiście przyciągnąć kapitał. Raczej więc stawiałbym, że to poprawa wyników będzie tym elementem sprawczym. Też spodziewamy się rotacji z największych spółek właśnie w kierunku tych średnich i małych, gdzie aktualnie widzimy większy potencjał wzrostów.
Też mówicie w strategii o zmienności. Ta, waszym zdaniem, będzie ograniczona, bo zakładacie, że WIG będzie wychylał się w przedziale -10 proc. – +10 proc. Nie jest to dużo, szczególnie po takim roku, jak obecnie.
Nie widzimy silnych argumentów za wyraźną przeceną. Też widać to w naszej strategii w odniesieniu do spółek, gdzie mamy wyraźną przewagę firm, które warto kupować nad tymi, które należałoby sprzedawać. Patrząc na spółki, szukaliśmy przede wszystkim tych, które mogą faktycznie poprawiać wyniki, ale też patrzymy na spółki, którym może pomagać otoczenie, czyli chociażby obniżki stóp procentowych.
Poruszacie też temat wojny na Ukrainie. Zakładacie, że raczej nie ma szans na jej koniec, ale gdyby jednak do tego doszło, zakładacie, że będzie to okazja do sprzedaży akcji. Pokój może w krótkim terminie wywindować nasz rynek na wyższe poziomy, a później przyjdzie schłodzenie?
Obniżka stóp procentowych i pokój na Ukrainie oznaczałby spadek stopy wolnej od ryzyka i spadek rentowności 10-letnich obligacji. Mielibyśmy napływ kapitału spekulacyjnego i portfelowego, co podbiłoby wyceny. W średnim i dłuższym terminie byłyby jednak też i wyzwania. Głównym z nich jest odpływ siły roboczej czy też presja na spadek czynszów z wynajmowanych mieszkań. Też mogłoby to uwypuklić problemy demograficzne. Też musielibyśmy być przygotowani na wzrost kosztów pracy, wzrost cen materiałów budowlanych, co z kolei mogłoby napędzać inflację. Też byłoby to zanegowanie obecnego scenariusza. Teraz bowiem mamy oczekiwany wzrost gospodarczy przy spadającej inflacji, czyli coś, co sprzyja poprawie wyników spółek. Zakładając, że inflacja mogłaby rosnąć, mielibyśmy do czynienia z presją na marże. Oczywiście z drugiej strony pojawiłaby się też szansa na przyspieszenie inwestycji, ale jeśli faktycznie miałoby się to wydarzyć, to też bardziej byśmy mówili o 2027 r. niż w 2026 r.