Wspieranie innowacji to dzisiaj po prostu modne hasło czy też realna potrzeba i wyzwanie, przed którym stoimy?
Polska pod względem gospodarczym odnotowała ogromny sukces. To jest 35 najlepszych lat w ciągu ostatnich 250 lat. W tych 35 latach perfekcyjnie wykorzystaliśmy warunki, z jakimi mieliśmy do czynienia. Nie umniejszając tego, co udało nam się dokonać, trzeba też jednak podkreślić, że to był dość prosty rozwój. Teraz, po tych 35 latach, musimy wejść do ścisłej czołówki. Tam, bez wzrostu nakładów, ale także i skutecznego finansowania, skalowania i umiędzynarodowienia innowacji będzie nam ciężko być trwale w gronie G–20 czy też G–6. Innowacje to nie moda, ale konieczność dla Polski.
To łatwo powiedzieć, ale to, czego dzisiaj najbardziej brakuje, to przede wszystkim kapitał. Banki komercyjne raczej tej luki nie zasypią, bo innowacyjne projekty to przecież też inny profil ryzyka.
Zgadza się. Kapitał jest elementem, bez którego innowacje nie są w stanie osiągnąć takiego statusu, który pozwoliłby na ich monetyzowanie i rozwój międzynarodowy. Dopiero wtedy innowacja tak naprawdę ma sens. Wymyślenie czegoś nowego oczywiście jest ważne, ale z punktu widzenia państwa i gospodarki narodowej nadanie temu wymiaru finansowego, ale też i rozwojowego, jest prawdziwym wyzwaniem. Kapitał jest absolutnie niezbędny. Mamy talenty, mamy know-how, ale to jest za mało, aby osiągnąć sukces. Na kapitale się jednak też nie kończy. Polska potrzebuje ekosystemu, w którym finanse zagwarantują sprawność i sprawczość procesu finansowania innowacji, a jednocześnie zmniejszą ryzyko. W Polsce on dobrze się jeszcze nie rozwinął.
I tutaj „wjeżdża cały na biało” BGK?
Można tak to ująć. Dzisiaj musimy finansować nie tylko bezpieczeństwo i obronność, infrastrukturę, ale także i innowacje. W naszej nowej strategii finansowanie innowacji jest zresztą jednym z filarów. Namacalnym tego dowodem jest fundusz Future Tech Poland, który jest częścią programu Innovate Poland. Polska nie ma dzisiaj prywatnego systemu finansowania innowacji. Publiczne instytucje, takie jak BGK mają więc do odegrania niezwykle ważną rolę. Tak jak już powiedziałem: nie chodzi tylko o dostarczanie kapitału, ale budowę ekosystemu finansowania poprzez fundusze inwestycyjne. Tego dzisiaj u nas brakuje, a jest to element niezbędny. Bez funduszy nie ma pierwszego etapu skalowania projektów innowacyjnych.
Future Tech Poland ma zasypać tę lukę?
Tak. Inwestujemy miliard złotych, a dodatkowo Europejski Fundusz Inwestycyjny, część Europejskiego Bank Inwestycyjnego dokłada 500 mln zł. Mamy więc 1,5 mld zł, które będą pracowały po to, aby było więcej funduszy i by miały więcej kapitału gotowego do zainwestowania w innowacje. Zakładamy, że fundusze, w które my zainwestujemy i tym samym zostaną one wyposażone w kapitał inwestycyjny, powinny zainwestować w 150-200 projektów. W powiązaniu z tym, co już udało nam się zrealizować i tym, co realizuje PFR, czyli nasz ważny partner, mówimy już o kwotach 4-5 mld zł. Zakładamy, że w ciągu 2-3 lat program osiągnie nawet 10 mld zł, co by oznaczało, że połowa pieniędzy zostanie zainwestowanych przez kapitał prywatny, zarówno polski, jak i zagraniczny.
Jakie warunki muszą spełnić fundusze, by móc uczestniczyć w tym programie?
Niezwykle ważne jest to, aby strategia inwestycyjna funduszu była spójna z Future Tech Poland. Już sama nazwa naszego projektu jasno określa profil inwestycyjny. Wytypowaliśmy do tego programu około 20 funduszy.
Wy sami ich szukacie, czy one mają się zgłaszać do was?
Obie ścieżki są właściwe. My mamy przegląd rynku, chociaż oczywiście mogą się też pojawić nowe, ciekawe podmioty. Nie zamykamy się na nikogo. Tak jak jednak wspomniałem: liczy się spójność strategii funduszu z naszymi założeniami. Patrzymy także na zespół zarządzający: czy jest dojrzały, kompetentny i ma odpowiednie doświadczenie. Jest to element krytyczny. W tym przypadku nie wystarczy mieć szczęście i wykształcenie, ale też i doświadczenie. To jest ten element, który pozwala unikać błędów albo po prostu popełniać ich mniej. Jesteśmy bankiem państwowym i ważny jest dla nas też element compliance. Oczywiście patrzymy też na to, co do tej pory fundusz zrobił i w co zamierza inwestować.
Jak BGK zamierza mierzyć efektywność swoich inwestycji i dbać o to, aby nie doszło do „przepalania” pieniędzy?
To jest niezwykle istotne, tym bardziej że dysponujemy pieniędzmi podatników. To nakłada na nas, ale też i menedżerów funduszy specjalne zobowiązania i obowiązki. Dla nas najważniejszy będzie proces. Będziemy więc sprawdzać i badać, w jaki sposób fundusze, już w fazie selekcyjnej przygotowane są do realizacji zadań. Niezwykle ważne jest bowiem to, aby w sposób właściwy wybrać fundusze kompetentne, z właściwą strategią i pipelinem. Kiedy przystąpią one do pracy, będziemy prowadzić regularny, kwartalny monitoring realizacji celów. Również w układzie rocznym będziemy przyglądali się portfelom inwestycyjnym. To jest program na dekadę, a więc najważniejsza jest stabilizacja, ciągłość działania i profesjonalizm nadzoru.
Kiedy pierwsze inwestycje?
Tak jak wspomniałem, zrobiliśmy już bardzo głęboką analizę rynku polskiego, ale też i Europy Centralnej. Mam nadzieję, że w przypadku kilku funduszy decyzje inwestycyjne będą już niedługo. Jest szansa na to nawet w marcu.